Dark *Sezon 1*

Istnieją sytuacje, które nie mają logicznego wyjaśnienia; zapytania, na które nie potrafimy odnaleźć odpowiedzi; chwile, gdy musimy wyjść poza szablonowe myślenie i zadać sobie pytanie, czy może jednak jest możliwe coś, czego istnienia wcześniej nawet nie dopuszczaliśmy do swojej świadomości.


Winden to małe miasteczko położone w Niemczech. Jego mieszkańcy żyją w spokoju do czasu zaginięcia pewnego chłopca... w trzydzieści trzy lata po innym tajemniczym zniknięciu. Wydarzenie to pociąga za sobą istną burzę, która przetacza się przez miasto. Ludzie ukazują swoje prawdziwe twarze, tajemnice wychodzą na jaw, prawda zaczyna mieszać się z iluzją. Co tak na prawdę dzieje się w Winden?

Pierwszy niemiecki serial wyprodukowany przez Netflix mogę uznać za udany! Choć podczas oglądania powiewało klimatem Stranger things, finalnie produkcja okazała się całkowicie odmienna od wspomnianego serialu. Dark to połączenie mrocznego kryminału z sci-fi. Niesamowita podróż poprzez tajemnicze odmęty czasoprzestrzeni. 

Fabuła to istny galimatias, który na sam koniec okazuje się mieć logiczny sens. Różnorodność i ilość postaci początkowo przytłacza, jednak w późniejszym czasie nakreślenie powiązań pomiędzy nimi zachwyca. Serial ten mogę nazwać pewnego rodzaju układaną, która zaintryguje każdego. Nic w nim nie jest oczywiste. Odbiorca do samego końca stara się ułożyć coś ze strzępków informacji, które otrzymuje. Nie zawsze się to udaje. Czasem nie mamy pewnego puzzla, a bez niego nie potrafimy odczytać wydarzeń. Wszystko wyjaśnia się w ostatnim odcinku, po którego obejrzeniu sporo czasu zajmuje otrząśnięcie się. Przyznam szczerze, że tydzień po skończeniu serialu, gdy o nim myślę, wciąż pojawia się pewnego rodzaju zachwyt nad strukturą fabuły. 

Dark to opowieść, która wzbudza także emocje. Podczas oglądania lekkie uczucie grozy miesza się z ciekawością. Poszczególne wątki wzbudzają czy to niesmak, czy irytację. W serialu poruszanych jest wiele intrygujących wątków, takich jak: miłość, potrafiąca przerodzić się w obsesję, chorobliwa chęć zemsty, zdrada, walka o władzę czy tajemnice, które mogą doprowadzić do rozpadu rodziny. Nie można zapomnieć także stosunkach pomiędzy nastolatkami, które są ważnym punktem wydarzeń, bowiem to właśnie młodzi ludzie są głównymi postaciami serialu. 


Serial ten, choć wydał mi się nieco gorszy od wcześniej wspomnianego Stranger things, zasługuje na wysoką ocenę. Mimo że wiek postaci może wskazywać własnie nastolatków jako odbiorów, nie dajcie się wieść pozorom. Dark omami każdego, niezależnie od wieku. Historia mieszkańców Winden, zarówno tych współczesnych, jak i sprzed trzydziestu trzech lat jest pełna sprzeczności, niedopowiedzeń i tajemnic; z pozoru nie posiada logiki, z czasem okazuje się, że wszystko jest jedną, harmonijną całością. W odróżnieniu do mrocznego, dość lekkiego klimatu Stranger things, Dark to poważna i w inny sposób mroczna produkcja, dlatego myślę, że spodoba się nie tylko miłośnikom ST, ale i osobom, dla których amerykański serial wydał się zbyt dziecinny i komediowy. 

Wciąż wahacie się nad rozpoczęciem przygody z bohaterami z Winden? Nie zastanawiajcie się, tylko zacznijcie oglądać. Jestem pewna, że podobnie jak mnie, tak i was klimat małego miasteczka wciągnie w swoje sidła i na długo nie pozwoli się z nich wydostać.

Czytaj dalej »

Nie składaj obietnic, których nie możesz dotrzymać - Rozgrywka ~ J. Sterling


Nie wiem od czego zacząć, pisząc o tej książce. Po przeczytaniu pierwszego tomu serii The Perfect Game wszystko we mnie buzuje. Nie miałam pojęcia, że można stworzyć powieść tak dobrą i złą jednocześnie. Rozgrywka posiada tyle samo wad, ile zalet. Pokochałam tę historię i jednocześnie znienawidziłam. Dlaczego? Postaram wam się wszystko, po kolei wyjaśnić.

Jack wywołuje w Cassie sprzeczne uczucia. Z jednej strony jest irytujący, chamski i bawi się dziewczynami jak zabawkami. Z drugiej - przystojny, tajemniczy i ma w sobie coś, co dziewczynę intryguje. Co się stanie, gdy Cassie ulegnie chłopakowi i postanowi odkryć, jakie sekrety skrywa? Czy przeszłość dziewczyny pozwoli jej na otworzenie się przed nowo poznanymi ludźmi?

Już sam opis powinien wam dać odrobinę do myślenia. Tak, Rozgrywka to kolejna historia o dziewczynie z tajemniczą i (podobno nieprzyjemną) przeszłością oraz szkolnym playboyu,  którego zgarnąć dla siebie chce każda dziewczyna w szkole... z wyjątkiem głównej bohaterki. Moja pierwsza reakcja na taką postać kobiecą była bardzo pozytywna. Choć pewne było, że coś między Cassie i Jack'em się wydarzy, cieszyłam się, że dziewczyna na samym początku z wielkim chłodem i dystansem podchodziła do chłopaka. Jednak mój entuzjazm szybko został ostudzony, okazało się bowiem, że wystarczyło tylko, by Jack spojrzał w oczy Cassie, tej już miękły kolana. Zlitujcie się! Czytając historię z punktu widzenia nastolatki, czułam jakby przez pierwsze sto stron miała ona rozdwojenie jaźni. W jednej chwili wyzywała chłopaka od dupków, w drugiej myślała nad tym, jakie ma cudowne oczy. 

Pozostali bohaterowie jakby nie istnieli. Byli papierowi, bezbarwni, bez charakteru. Co prawda autorka starała się tchnąć w nich odrobinę życia, jednak niezbyt jej się to udawało. Ponadto postaci było jak na lekarstwo. Wszystko kręciło się wokół Cassie i Jack'a. Od czasu do czasu pojawiała się przyjaciółka Cassie - Melissa - i brat Jack'a - Dean. W połowie książki możemy też poznać postać dość kluczową dla fabuły, której imienia nie zdradzę, by nie spoilerować. Oprócz tego raz spotkaliśmy czyichś dziadków, kiedyś tam zostali wspomnieni rodzice, odbyło się kilka nic nie znaczących rozmów ze znajomymi i tyle. Dosłownie. 

Warto zwrócić uwagę na samą fabułę. Składa się ona praktycznie ze zlepków tragicznych sytuacji, tak że po skończeniu tej książki można zacząć zastanawiać się, jakim cudem to wszystko się wydarzyło. Miałam wrażenie, jakby życie bohaterki było jednym wielkim melodramatem. A najgorsze jest to, że nie wszystko z tego melodramatu zrozumiałam. Podstawą zachowania bohaterki, a tym samym kierunku w jakim potoczyła się fabuła, miała być mroczna przeszłość Cassie. Jednak została ona jedynie wspomniana kilka razy i to w rozmowach pomiędzy bohaterami. Nie kupuję tego. Po pierwsze - ani razu historia z przeszłości nie została przedstawiona w całości, i po drugie - to, czego się dowiedziałam, nie było aż tak tragiczne. Więcej w tym było dramatyzowania nastolatki.

I teraz czas wypowiedzieć słowa, które mogą nieco zdziwić - po przeczytaniu książki zamknęłam ją i stwierdziłam, że PODOBAŁA MI SIĘ! 

Czytając książki, podstawową rzeczą, na którą zwracam uwagę są uczucia. W Rozgrywce ich nie brakuje. I nie mówię tu tylko o negatywnych emocjach związanych z powyższymi wadami. Choć historia Cassie mnie irytowała, z jakiegoś powodu nie potrafiłam się od niej oderwać. Ostanie sto stron czytałam, mając łzy w oczach. Zwroty akcji powodowały, że były chwile, gdy byłam bliska rzucenia książką w kąt i zostawienia jej tam do czasu, gdy autorka nie zdecyduje się zmienić biegu historii na taki, który nie wywoływałby we mnie tylu emocji. Dlatego krzyczałam na bohaterów i prosiłam, by to wszystko okazało się jedną wielką pomyłką; by wszystko skończyło się happy endem.

Nie mogę także nie wspomnieć o stylu autorki. J.Sterling ma wyjątkowo lekkie pióro i potrafi w intrygujący sposób pokazać najbanalniejszą historię. Rozgrywkę czyta się szybko i z przyjemnością. To lektura na jeden leniwy wieczór.

Choć w trakcie czytania pierwszego tomu The Perfect Game byłam pewna, że nie pozostawię na tej książce suchej nitki, po skończeniu jej uświadomiłam sobie, że tak nie będzie. Rozgrywka, choć często irytująca i banalna, wzbudziła we mnie pozytywne uczucia. To powieść dla osób, które potrzebują chwili wytchnienia, nie oczekują górolotnej literatury, a raczej książki, która pomoże zapomnieć im o otaczającym ich świecie i przenieść się do nieci nierealnej, banalnej i pełnej emocji opowieści Cassie.

Książkę przeczytałam i zrecenzowałam we współpracy z portalem CzytamPierwszy.pl ♥♥♥



Autor: Jenn Sterling
Tytuł oryginalny: The Perfect Game #1
Tytuł polski: The Perfect Game #1 Rozgrywka
Tłumaczenie: Monika Wiśniewska
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 25 października 2017
Moja ocena: 5/10

Czytaj dalej »

[Filmowo] Mamma Mia: Here We Go Again! (2018)

Mamma mia od zawsze gra w moim sercu. Zespół Abba oczarował mnie już dawno, podobnie jak film z dwa tysiące ósmego roku w reżyserii Phyllidy Lloyd. Nic więc dziwnego, że z wielkim uśmiechem na twarzy udałam się do kina na kontynuację kultowego hitu. Czy jednak wzbudziła we mnie takie same emocje jak jej poprzedniczka?




Mamma mia: Here We Go Again! składa się z muzyki, muzyki i jeszcze raz muzyki! No może z malutkim dodatkiem fabuły. Nie żeby jednak mi to przeszkadzało. Muzyka ta idealnie wpasowywała się w sceny, jakie widzieliśmy na wielkim ekranie. Do kina poszłam po to by poznać uzupełnienie wcześniej poznanej historii i jednocześnie pobawić się przy dźwiękach dobrze znanych i lubianych przeze mnie piosenek. I wszystko to otrzymała.


Akacja filmu dzieje się na dwóch płaszczyznach: rok po zakończeniu wydarzeń pierwszej części i w latach siedemdziesiątych. Miło zaskoczył mnie fakt, że wydarzenia te płynnie się przeplatają. Poznajemy dalsze losy Sophie, jednocześnie przyglądając się przygodom młodej Donny. Choć wydaje się, że historia została opowiedziana odrobinę po łepkach, a okoliczności poznania Sama, Harry'ego i Billa są wręcz kuriozalne, wszystko to wywołuje uśmiech na naszych twarzach i przyjemne uczucie gdzieś w środku.


Dla mnie najważniejszym punktem całego filmu były piosenki. Siedząc w fotelu kinowym, mogłam poczuć się niczym na greckiej wyspie i pełna energii bawić się przy dźwiękach Dancing Queen, Waterloo, Fernando czy Super Trouper. Praktycznie każdej z postaci została poświęcona chwila uwagi, podczas której osoby się w nie wcielające mogły popisać się swoimi wokalnymi zdolnościami. Nikt nie został zaniedbany. I przyznam szczerze, że aktorzy spisali się na medal.
Oczywiście wszystko szło w parze z choreografią. Tutaj także nie mam się do czego przyczepić. Wszystko zostało dograne na ostatni guzik.


Mamma Mia: Here We Go Again! to miła, sentymentalna podróż w przeszłość, powrót do emocji, które towarzyszyły nam podczas oglądania pierwszej części, kolejne spotkanie z przesympatycznymi bohaterami, a także świetna zabawa przy dźwiękach największych przebojów zespołu Abba. Jestem pewna, że film ten to pozycja obowiązkowa dla każdego, kogo dziesięć lat temu zauroczyła pierwsza część. Mnie on zachwycił, rozbawił i jednocześnie wzbudził pewnego rodzaju smutek. Jeśli nie będziecie oczekiwać od fabuły tego filmu zbyt wiele, jestem pewna, że będziecie zadowoleni!


Czytaj dalej »

Może kiedyś oswoję strach - Gra poza prawem ~ Magdalenia Zimniak


Ola i Dorota to z pozoru dwie dziewczyny, których nic nie łączy. Pierwsza z nich - Ola - pracuje w bibliotece. Wraz ze swoim przyjacielem, Krzyśkiem, wychowała się w domu dziecka. Ma wiele problemów, jednak je życie wydaje się w miarę poukładane... Do czasu gdy w nieprzyjemnej sytuacji poznaje Dorotę. Dorota nie istnieje. Jej matka ukrywa ją z kilku ważnych powodów. Dziewczyna nie ma dostępu do internetu, nie ma przyjaciół ani nigdy nie opuściła rodzinnego domu. Gdy losy dwóch młodych kobiet przecinają się, dochodzi do zbrodni. Ola i Dorota łączą siły, by podjąć grę, która może przysporzyć im wiele kłopotów. Jak daleko posuną się, by odkryć mordercę?

Przyznam szczerze, że wobec tej książki mam mieszane uczucia. Nie jest to na pewno lektura na jeden wieczór. Sama podchodziłam do jej czytania kilkukrotnie, mimo iż co do stylu autorki nie mam żadnych zastrzeżeń. Inaczej jest z fabułą. Zacznę trochę od końca, bo istotnym minusem książki był...

... wątek zbrodni i tego kto zabił. O ile samo śledztwo było przedstawione w dość ciekawy i realistyczny sposób, to rozwiązanie całej sprawy niezbyt mnie przekonało. Co więcej, musiałam trzy razy przeczytać kilka ostatnich stron, by zrozumieć, co tak naprawdę się wydarzyło. Ola i jej przyjaciel, Krzysiek nie są zawodowymi detektywami. Błądzą i szukają po omacku, często potykając się i popełniając wiele błędów. Podobało mi się to. Nie miałam styczności z nadnaturalnie inteligentnymi ludźmi, a zwykłymi młodymi dorosłymi, którzy, równie dobrze mogliby być mną i jedną z bliskich mi osób. Kiedy jednak doszło do momentu kulminacyjnego, wszystko wydało się takie nierealne. Misternie uknuta intryga nie przekonywała. Zamykając książkę, doszłam do wniosku, że to zakończenie było wręcz absurdalne.

Warto jednak zwrócić uwagę na inną rzecz - przedstawienie wątku niepełnosprawnej Doroty. To właśnie przez niego książka staje się cięższa w odbiorze. Relacje na linii córka - matka, przedstawione przez autorkę, mogą szokować. Wzbudzać współczucie, niechęć, litość czy gniew. Postaci zarówno Doroty, jak i jej matki, Beaty, mogą wywoływać wiele kontrowersji i pokazują, jak bardzo toksyczna potrafi być miłość.
Wątek ten został doskonale poprowadzony. Nawet pisząc recenzję książki, długo po jej przeczytaniu, na samą myśl o tej relacji targają mną ogromne emocje.

Jeśli chodzi o bohaterów, Magdalena Zimniak spisała się bardzo dobrze. Każda z ważniejszych postaci została umiejętnie przedstawiona. Autorka pozwoliła nam zagłębić się w umysły poszczególnych postaci, poznać pobudki nimi kierujące, idealnie odwzorowała rzeczywiste zachowania ludzi i w umiejętny sposób przydzieliła je poszczególnym osobom. Każdy z jej bohaterów był charakterystyczny i posiadał iskierkę, żaden nie został zaniedbany. Nikogo nie wyidealizowała, a pokazała, że każdy, nawet najbardziej szlachetny człowiek, posiada swoją mroczną stronę.

Nie można zapomnieć o stylu autorki. Mimo iż porusza ona ciężkie tematy, powieść czyta się szybko i z przyjemnością. Nie brak w niej dynamicznych zwrotów akcji, ale i momentów odpowiednich na chwilę refleksji. Na oddech od niektórych przytłaczających sytuacji pozwalają krótkie rozdziały.

Gra poza prawem to na pewno interesująca książka. Mimo iż nie jest idealna, warto poznać historię młodych kobiet brutalnie skrzywdzonych przez życie. Autorka nie stroni od tematów tabu, nie daje nam wszechwiedzącego bohatera, nie idealizuje nikogo ani niczego. Tak naprawdę otrzymujemy ciekawie skonstruowany, dość mroczy thriller psychologiczny, z nieco gorszym zakończeniem, obok którego jednak nie powinno się przechodzić obojętnie.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Prozami! ♥♥♥

Autor: Magdalena Zimniak
Tytuł: Gra poza prawem
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 22 maja 2018
Moja ocena: 6+/10
Czytaj dalej »

TOP 7: Nie ocenia się książek po okładce, ale ja to zrobiłam... i dobrze na tym wyszłam

Niby mówi się, że nie ocenia się książek po okładce, jednak, bądźmy szczerzy, wielu z nas z większą ochotą sięgnie po książkę o ciekawej szacie graficznej, niż po taką, która odtrąca brakiem estetyki czy bardzo nieumiejętnym połączeniem zdjęć w jedną grafikę okładką. Tak jest często i nie warto się tego wypierać.

Sama jestem typową sroką okładkową. Nie raz i nie dwa zdarzyło mi się sięgnąć po książkę w księgarni tylko dlatego, że zaintrygowała bądź zachwyciła mnie jej okładka. Tym bardziej, że nie przepadam za opisami z tyłu, bowiem często zdradzają one więcej, niż powinny. Wolę rekomendacje na skrzydełkach czy ciekawe fragmenty danej książki, jednak to temat na inny post. Nie prawdą jest to, że każda niesamowita okładka gwarantuje pasjonującą lekturę. Tak samo nie za każdą złą okładką kryje się średniej jakości książka. Jednak, w moim przypadku, są to wyjątki od reguły. Praktycznie każdy wybór przez okładkę był strzałem w dziesiątkę. I dziś te strzały chciałabym wam zaprezentować ;)

Tak, moi drodzy - powracam z serią która od dawna nie gościła na Chwilach rozkoszy... Czas na TOP 7!

1. Wybrani ~ C. J. Daugherty







2. Niemoralna gra ~ Jolanta Kosowska
"Niemoralna gra jest książką, która skłania nas do refleksji. Porusza ona trudne tematy i ukazuje jak brak miłości w dzieciństwie może ukształtować charakter, jak i przyszłość danej osoby. Podczas lektury świat Konrada staje się realny i taki... smutny. Mimo że jest to historia wymyślona przez autorkę,to mamy świadomość, że coś takiego naprawdę mogło się zdarzyć, że okrucieństwo tego świata powstaje przez brak miłości, brak empatii względem drugiego człowieka."









3. Klejnot ~ Amy Evning
"Amy Ewing miała ciekawy pomysł i, mimo kilku potknięć, doskonale go zrealizowała. Pod pięknem i bogactwem ukryła świat, któremu jest daleko do idealnego, a główną bohaterkę postawiła przed wielkim wyzwaniem. 
W książce podobała mi się kreacja postaci i sam pomysł na historię o surogatkach. Także styl pisania był ciekawy. Minusem powieści były nawiązania do znanych młodzieżówek, jednak zbytnio mi one nie przeszkadzały, bowiem  ponieważ opowieści było czuć i widać charakter autorki i jej zamysł na tę historię."





4. Harry Potter i komnata tajemnic ~ J. K. Rowling







5. Akademia Dobra i Zła ~ Soman Chainani
"Nie jestem pewna czy było to sprawione lekkim piórem autora i jego plastycznym językiem, czy niesamowicie skonstruowanym światem i ciekawą fabułą, jednak przyznam szczerze, że Akademia Dobra i Zła była bardzo pasjonującą lekturą na miarę baśni Andersena."




6. Ostatni namsara ~ Kristen Ciccarelli
"Ostatni nasmsara początkowo może wydawać się książką dobrą. Tylko dobrą. Pierwsze kilkanaście stron zapowiada ciekawą historię, jednak nie wybitną. Prostą, niezbyt emocjonalną. Nie dajcie się zwieść pozorom. Na długo po skończeniu powieści, wciąż wszystko we mnie buzuje. Moje serce wyrywa się w stronę bohaterów, chcąc poznać ich dalsze losy. Jedna z postaci stwierdziła, że każdy nosi w sobie melodię - swoją własną opowieść. Melodia Ostatni Namsara jest wyjątkowa i piękna zarazem. Choć z początku, prosta i niepozorna, grana pianissimo - bardzo cicho - z czasem przybiera na sile. Wzrasta, nabiera kolorytu, zaczyna wzbudzać emocje. Aż w pewnej chwili uświadamiamy, że stała się tak bliska naszemu sercu, że nie możemy się bez niej obejść; zakochaliśmy się."


7. Mroczne umysły ~ Alexandra Bracken


Czytaj dalej »
Chwile rozkoszy © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka