Spróbuj nie wylądować w brokułach - Gdy tu dotrzesz ~ Rebecca Stead

Pamiętacie może moją opinię na temat poprzedniej powieści Rebekki Stead - Kłamca i szpieg? Książka ta niezbyt przypadła mi do gustu. Mimo pięknego przekazu, miała w sobie coś, co mnie odtrącało. Do Gdy tu dotrzesz podeszłam (mimowolnie) z negatywnym nastawieniem. Zaczynałam tę książkę i przerywałam, zaczynałam, przerywałam... I tak kilkanaście razy. Aż zaczęłam się zastanawiać, czy to co robię jest na pewno dobre? Jeden wieczór, sprawił, że przekonałam się, że w żadnym wypadku nie było.


W jednej chwili życie Mirandy staje się pasmem nieprzyjemnych i dziwnych sytuacji. Najpierw Sal zostaje pobity, a następnie przestaje się do niej odzywać. Dodatkowo zapasowy klucz do jej domu zostaje skradziony. Żeby było jeszcze ciekawiej, dziewczyna zaczyna dostawać dziwne liściki, które sugerują, że ktoś wie o nieszczęściu, mającym mieć miejsce w przyszłości. O co w tym wszystkim chodzi? Czy komuś naprawdę może grozić niebezpieczeństwo?

Muszę przyznać, że myliłam się co do pani Stead. O ile jej poprzednia powieść była naprawdę średnia, tak ta oczarowała mnie. Gdy tu dotrzesz to prawdziwa, refleksyjna, nieco melancholijna opowieść o ogromnej mocy przyjaźni. Choć początek może wydawać się nieco nudny, nie warto się zrażać. Każda kolejna strona wciąga coraz bardziej; z każdą przewróconą kartką jesteśmy coraz ciekawsi zakończenia przedstawionej historii. A po poznaniu go, czujemy całą gamę emocji, które trudno jest sprecyzować. Z jednej strony jest to pewnego rodzaju smutek, z drugiej - radość i nadzieja. Historia Mirandy, Sala, Marcusa, Annemarie, Julie  i Collina porusza serca, wywołuje uśmiech na twarzy i zmusza do refleksji nad życiem i nad tym, co powinniśmy w nim uważać za ważne.

Jak na nieco ponad dwustu stronicową książkę ze statyczną fabułą, autorka operuje dość dużą ilością postaci. Nie jest to jednak wadą, bowiem każda z tych postaci wnosi coś ważnego do historii. Nawet taka Alice, która w każdej scenie, w jakiej się pojawia, ma ochotę wyjść do toalety.
Rysując szkice charakterów bohaterów, autorka w późniejszym czasie sztywno się ich trzymała. Łatwo jest rozróżnić poszczególne postaci. Każda z nich jest specyficzna. Wyjątkowa. Żadna nie została przedstawiona jedynie w pozytywnym świetle. Rebecce Stead udało pokazać, że nikt nie jest ideałem; każdy posiada zarówno wady, jak i zalety, choć czasem zauważamy w człowieku jedynie jedne z nich.

Rebecca Stead stworzyła powieść, na którą potrzeba czasu. Fabuła nie jest skomplikowana, jednak dość tajemnicza. Akcja płynie powoli, co nie znaczy, że nie ma nagłych zwrotów wydarzeń. Mimo, że z pozoru jest to lekka i prosta lektura, po bliższym zapoznaniu możemy zauważyć, że posiada drugie dno. Nie ma w niej wielu wątków pobocznych. Autorka zmusza nas do spojrzenia na ten główny i zauważenia związku przyczynowo-skutkowego. Zauważalny tu jest tzw. efekt motyla - jedno, z pozoru nic nie znaczące, wydarzenie daje początek wielu innym.

Gdy tu dotrzesz to specyficzna powieść. Sami musicie zdecydować, czy chcecie ją przeczytać, czy jednak nie. Ja mogę wam powiedzieć jedynie tyle, że na myśl o historii Mirandy, w moim serduszku pojawia się pewnego rodzaju ciepło, a na twarzy delikatny uśmiech. Polecam naprawdę serdecznie!

Za możliwość poznania tej niesamowitej historii dziękuję serdecznie wydawnictwu IUVI! ♥♥♥

Autor: Rebecca Stead
Tytuł oryginalny: When You Reach Me
Tytuł polski: Gdy tu dotrzesz
Tłumaczenie: Krystyna Kornas
Wydawnictwo: IUVI
Data wydania: 25 października 2017
Moja ocena: 10/10

Komentarze