The Secret Circle *sezon 1*

Trzy dni... tyle trzeba było, bym zakochała się i obejrzała cały sezon The Secret Circle. Początkowo miał być to jeden odcinek, obejrzany w oczekiwaniu na tłumaczenie The 100 i Riverdale. Przerodził się on jednak w dość długi maraton z serialem, który na boczny tor zepchnął wszystko inne (włącznie z czytaniem, spaniem i sprzątaniem).


Matka Cassie Blake umiera. Dziewczyna przeprowadza się do babci do małego miasteczka Chance Harbor, gdzie już od samego początku dzieją się różne rzeczy. Jak się okazuje, Cassie, podobnie jak pięcioro innych nastolatków, jest wiedźmą i razem z nimi musi stawić czoła złu, które nadchodzi. Zaczyna się walka z czasem... i z mocą, która potrafi być bardzo nieokrzesana. Sprawy nie ułatwia ślepy los, który miesza się z przeznaczeniem i serce, nie zawsze pozwalające podjąć słuszne decyzje. Czy sześcioro młodych ludzi zawiąże krąg, mogący pomóc im w ujarzmieniu mocy? Czy poradzą sobie z ciemnością, która pojawia się Chance Harbor? Z czym jeszcze przyjdzie im się zmierzyć?

Już na samym początku uprzedzam, że nie będzie to typowa recenzja, a raczej luźne przemyślenia na temat tego serialu.

Powiem tak - The Secret Circle wzbudził we mnie wiele gwałtownych emocji. Od zawsze miałam słabość do różnego rodzaju magicznych istot, włączając w to wiedźmy. Dajecie mi historię mającą miejsce w małym miasteczku, gdzie głównymi bohaterami są nastolatkowie z magicznymi mocami? Biorę w ciemno! Serial stworzony przez Andrew Millera i The CW, a nagrany na podstawie książek L. J. Smith nie jest wyjątkiem. Historia już od pierwszego odcinka wzbudziła we mnie same pozytywne uczucia. Fabuła zaintrygowała, wątek wiedźm pozwolił na chwilę oderwania od rzeczywistości i pogdybania (a co by było gdybym także miała takie moce?), zaś opowieść miłosnych wzlotów i upadków bohaterów wprawiała mnie w ogromny szał. Bywały momenty, gdy siedząc przed ekranem laptopa zaczynałam krzyczeć na bohaterów i tłumaczyć, dlaczego Jake powinien być z Cassie, ktoś inny z kimś tam i nie ma mowy o innych możliwościach (chociaż czasami nie chcieli mnie słuchać, niemożliwe, prawda?).


Jeśli chodzi o grę aktorską - nie jest źle. Choć w ruchach niektórych bohaterów, zwłaszcza w kilku pierwszych odcinkach, widać fałsz, zanika to w późniejszym czasie. Zarówno Britt Robertson (Cassie), Phoebe Tonkin (Faye) czy Thomas Dekker (Adam), wcielający się w główne postacie, jak i Ashley Crown (Jane Blake) czy Gare Harold (Charles), odgrywający nieco mniej znaczące role spisali się bardzo dobrze.

Rzeczą, która najbardziej mnie zirytowała jest brak kontynuacji pierwszego sezonu. Wyobraźcie sobie moją reakcję, gdy zauważyłam, że ostatni odcinek sezonu nie zamyka historii, a jest jedynie rozpoczęciem kolejnych przygód bohaterów. Mój kac serialowy był ogromny, a tu coś takiego... Są książki, to prawda, i na 99% przeczytam je, jednak to nie będzie to samo. Książki i serialu/filmu nigdy nie można nazwać czymś tożsamym.

The Secret Circle to pasjonująca, tajemnicza i pełna przygód opowieść, która z pewnością spodoba się miłośnikom takich produkcji jak Pamiętniki wampirów, Zmierzch czy Teen wolf. Jeśli jednak nie chcecie pozostać ze złamanym sercem, czując wielki niedosyt, chcąc poznać dalsze losy serialowych bohaterów, choć jest to nie możliwe, radzę od razu sięgnąć po książki i nie narażać siebie na choroby psychiczne (objawiające się nerwicami, krzykami skierowanymi w stronę fikcyjnych postaci itp. ;)).

I skoro już poruszyłam ten temat, trafiła wam się kiedyś sytuacja, gdy po obejrzeniu jednego sezonu/ przeczytaniu jednego tomu książki okazało się, że kontynuacja nie istnieje? Jeśli tak, to w przypadku jakiego tytułu? :)

Komentarze

  1. Oo, super, będę miała co oglądać w wakacje :D I na szczęście nie spotkałam się jeszcze z książką ani serialem bez planowanej kontynuacji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie raczej wiało sztampowością. Widziałam ten serial dobre parę lat temu i cóż, nie jest to produkcja lepsza od ,,Pamiętników Wampirów", czy tego typu ,,produkcji". Niestety, starszym odbiorcom raczej nie przypadnie do gustu.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za przeczytanie posta. Każda aktywność na blogu, każde wyświetlenie, komentarz, polubienie na facebooku motywuje mnie do dalszego działania i robienia to co kocham :)