[Filmowo] Mamma Mia: Here We Go Again! (2018)

Mamma mia od zawsze gra w moim sercu. Zespół Abba oczarował mnie już dawno, podobnie jak film z dwa tysiące ósmego roku w reżyserii Phyllidy Lloyd. Nic więc dziwnego, że z wielkim uśmiechem na twarzy udałam się do kina na kontynuację kultowego hitu. Czy jednak wzbudziła we mnie takie same emocje jak jej poprzedniczka?




Mamma mia: Here We Go Again! składa się z muzyki, muzyki i jeszcze raz muzyki! No może z malutkim dodatkiem fabuły. Nie żeby jednak mi to przeszkadzało. Muzyka ta idealnie wpasowywała się w sceny, jakie widzieliśmy na wielkim ekranie. Do kina poszłam po to by poznać uzupełnienie wcześniej poznanej historii i jednocześnie pobawić się przy dźwiękach dobrze znanych i lubianych przeze mnie piosenek. I wszystko to otrzymała.


Akacja filmu dzieje się na dwóch płaszczyznach: rok po zakończeniu wydarzeń pierwszej części i w latach siedemdziesiątych. Miło zaskoczył mnie fakt, że wydarzenia te płynnie się przeplatają. Poznajemy dalsze losy Sophie, jednocześnie przyglądając się przygodom młodej Donny. Choć wydaje się, że historia została opowiedziana odrobinę po łepkach, a okoliczności poznania Sama, Harry'ego i Billa są wręcz kuriozalne, wszystko to wywołuje uśmiech na naszych twarzach i przyjemne uczucie gdzieś w środku.


Dla mnie najważniejszym punktem całego filmu były piosenki. Siedząc w fotelu kinowym, mogłam poczuć się niczym na greckiej wyspie i pełna energii bawić się przy dźwiękach Dancing Queen, Waterloo, Fernando czy Super Trouper. Praktycznie każdej z postaci została poświęcona chwila uwagi, podczas której osoby się w nie wcielające mogły popisać się swoimi wokalnymi zdolnościami. Nikt nie został zaniedbany. I przyznam szczerze, że aktorzy spisali się na medal.
Oczywiście wszystko szło w parze z choreografią. Tutaj także nie mam się do czego przyczepić. Wszystko zostało dograne na ostatni guzik.


Mamma Mia: Here We Go Again! to miła, sentymentalna podróż w przeszłość, powrót do emocji, które towarzyszyły nam podczas oglądania pierwszej części, kolejne spotkanie z przesympatycznymi bohaterami, a także świetna zabawa przy dźwiękach największych przebojów zespołu Abba. Jestem pewna, że film ten to pozycja obowiązkowa dla każdego, kogo dziesięć lat temu zauroczyła pierwsza część. Mnie on zachwycił, rozbawił i jednocześnie wzbudził pewnego rodzaju smutek. Jeśli nie będziecie oczekiwać od fabuły tego filmu zbyt wiele, jestem pewna, że będziecie zadowoleni!


Komentarze

  1. Niestety jeszcze nie oglądałam ale czas to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przepadam za takimi filmami. W filmach lubię przede wszystkim fabułę, a kiedy chce posłuchać muzyki, pooglądać tańce i choreografie, to szukam odpowiednich klipów na YT :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam drugą cześc, co prawda pierwsze fabułowo lepsza, ale ta melodycznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie oglądałam pierwszej części, drugiej też nie, ale nie jestem fanką filmów muzycznych.

    OdpowiedzUsuń
  5. Faktycznie fabuła nie jest wymagająca, ale przyjemna. Film oglądałam dawno temu, w drodze na któreś z wakacji i wciąż mam do niego sentyment. Lubię od czasu do czasu obejrzeć takie lekkie kino.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam ten film! Na nowo odżyła moja miłość do Abby!

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę go wreszcie zobaczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwszą część uwielbiam. Taka ciepła historia 💕

    OdpowiedzUsuń
  9. Oglądałam i uwielbiam szczególnie za powrót do wspomnień. Muzyka i bohaterowie także na wysokim poziomie!
    POCZYTAJ ZE MNĄ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspomnienia odegrały w tej części bardzo dużą rolę i jak dla mnie także były one jednym z najlepszych elementów filmu ❤

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za przeczytanie posta. Każda aktywność na blogu, każde wyświetlenie, komentarz, polubienie na facebooku motywuje mnie do dalszego działania i robienia to co kocham :)