[ZAPOWIEDŹ] Połączeni ~ Colleen Houck

Poznaj bestsellerową serię "Strażnicy Gwiazd" uwielbianej na całym świecie autorki "Klątwy tygrysa"! Wkrocz do świata pełnego przygód i niezwykłej egipskiej mitologii!

Lily Young nie jest już tą samą dziewczyną, którą kiedyś była.

Po przeżyciu nieziemskiej przygody, zapomniawszy o tym, co ją spotkało, budzi się na farmie swojej babci. Czuje się zagubiona: jej ukochany, słoneczny książę, podróże po Egipcie i wyprawa do zaświatów są dla niej jedynie tajemniczymi opowieściami.

Lily stała się teraz częściowo człowiekiem, częściowo lwem, a częściowo wróżką. Jej przeznaczeniem jest przeistoczyć się w Wasret – boginię, która ma pokonać raz na zawsze złego boga Setha. Z pomocą swojego starego przyjaciela, doktora Hassana, Lily wyrusza w ostatnią wędrówkę przez kosmos i równiny Egiptu, podczas której przemieni się w tę, którą naprawdę jest. Czas, by Lily znalazła swój zachód słońca.

(źródło opisu: datapremiery.pl)

Premiera: 6 maja 2020
Wydawnictwo: We need YA

PS. Już w poniedziałek (4 maja) recenzja pierwszego tomu!
Czytaj dalej »

Tiffy i Leon w jednym łóżku zasypiają... Tiffy i Leon w ogóle się nie znają! ~ Współlokatorzy - Beth O'Leary

Tiffy zerwała z chłopakiem. Tym razem definitywnie, dlatego potrzebuje nowego i taniego mieszkania. 
Leon ma problemy rodzinne i potrzebuje pieniędzy, dlatego wpada na szalony pomysł wynajęcia swojego mieszkania, w którym jest tylko jedno łóżko.

Założenie było proste - Leon przebywa w mieszkaniu w ciągu dnia, Tiffy w nocy i w weekendy. Sprawy pomiędzy współlokatorami załatwia dziewczyna Leona, tak że oni nawet się nie poznają. Szybko jednak okazuje się, że mieszkając razem, trudno jest nie kontaktować się z drugą osobą, chociażby przez karteczki. Korzystając z nich, Tiffy i Leon zbliżają się do siebie i zaczynają zwierzać się sobie ze swoich najskrytszych sekretów. 

Jak łatwo się domyślić, Współlokatorzy to lekka, dość zabawna powieść o dwójce ludzi, którzy w nigdy nie spotkanym człowieku odnajdują bliską sobie osobę. Fabuła nie wymaga od czytelnika skupienia, pozwala na chwilę relaksu, oderwanie się od otaczającej rzeczywistości i zanurzenie u uroczej, choć nie bez ciemnych akcentów, historii Tiffy i Leona. Czytelnik z przyjemnością przygląda się rozwijającej się relacji pomiędzy współlokatorami; relacji pełnej zaufania, ciepła... i jedzenia. 

Narracja prowadzona jest dwutorowo - z puntu widzenia Tiffy i z punktu widzenia Leona. Jest to ciekawe rozwiązanie, które pozwala na poznanie sposobu odbioru bohatera przez jego współlokatora. Zabieg ten pomaga także lepiej zrozumieć konkretne zachowania bohaterów. Dzięki narracji zarówno z punktu widzenia kobiety, jak i mężczyzny możemy poznać ich przeszłość, która w znaczący sposób wpływa na teraźniejszość. Ponadto czytelnikowi nie obce są emocje obojga bohaterów, dzięki czemu z jeszcze większym zapałem kibicuje on postaciom podczas rozwoju ich relacji.

Nie tylko relacja pomiędzy głównymi bohaterami, ale także ich relacje z postaciami drugoplanowymi zasługują na chwilę uwagi. Dużą rolę w powieści odgrywa historia Richiego - brata Leona. Richi to postać, której ciężko jest nie polubić. Mimo iż znajduje się w trudnej sytuacji, potrafi się śmiać oraz zachowuje nadzieję i wiarę. Mężczyzna jest wyjątkowo dobrze wykreowaną postacią, zwłaszcza jeśli zwraca się także uwagę na innych, dość bezbarwnych bohaterów drugoplanowych. Zabawny, uczuciowy i jednocześnie zagubiony, szybko skrada serca czytelników, którzy z nadzieją wyczekują finału jego przykrej historii.

O pozostałych postaciach, poza Justinem, ciężko powiedzieć coś konkretnego. Są. I tyle. Bezbarwni i nieco papierowi. Zazwyczaj wyróżniają się jedną cechą, którą autorka natrętnie uwidacznia przez całą powieść. W przypadku Justina sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Czytając o jego postaci, czuje się pewnego rodzaju irytację. Bohater jest zalążkiem naprawdę intrygującej postaci, jednak jego potencjał nie został wykorzystany. Pojawiał się w życiu bohaterki nagle, autorka niejednokrotnie zwracała uwagę na jego zdolności manipulowania ludźmi... a jednak o jego pojawieniu się zapominano praktycznie po kilku stronach. Nie wnosił do fabuły nic, poza krótkotrwałym zamętem. Odejmując postać Justina, a zostawiając jedynie wspomnienia bohaterki o nim, książka wiele by nie straciła.

Współlokatorzy to pełna nadziei opowieść o ludziach, którzy zbliżyli się do siebie, mimo że nigdy się nie spotkali. Lekka, optymistyczna i nieco przewidywalna opowieść dla romantyczek, które lubią niebanalnych głównych bohaterów i chcą miło spędzić kilka zimowych wieczorów. 

Autor: Beth O'Leary
Tytuł oryginalny: The Flatshare
Tytuł polski: Współlokatorzy
Tłumaczenie: Robert Waliś
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 15 maja 2019
Moja ocena: 7/10
Czytaj dalej »

[ZAPOWIEDŹ] Narzeczona ~ Kiera Cass

Przyszła królowa. Przystojny młody król. Para idealna... Ale czy na pewno? 

Kiedy król Jameson wybiera jako obiekt swoich uczuć lady Hollis Brite, Hollis jest zaskoczona – i zachwycona. Dorastała na zamku Keresken i podobnie jak wszystkie szlachetnie urodzone panny marzyła o tym, że pewnego dnia król spojrzy właśnie na nią. Zdobycie jego serca to spełnienie wszystkich jej pragnień.

 Jednakże Hollis już niebawem zaczyna sobie uświadamiać, że pokochanie króla i zostanie królową może nie być tak szczęśliwym losem, jak jej się wydawało. Kiedy zaś spotyka chłopaka, który potrafi dostrzec, co Hollis naprawdę kryje w swoim sercu, dziewczyna uświadamia sobie, że przyszłość, której naprawdę pragnie, jest przyszłością, jakiej nigdy wcześniej sobie nie wyobrażała.

Premiera: 6 maja 2020
Wydawnictwo: Jaguar
Czytaj dalej »

Gra o tron *Sezon 1-3* [DYSKUSJA]

Kochani Chwilowicze,
obiecywałam zmiany... i OTO ONE!

Czasami na blogu przydają się takie luźne posty. Nie recenzje. Nie zestawienia. Nie podsumowania. Mam na myśli posty, będące pewnego rodzaju zamiennikiem rozmowy pomiędzy mną a wami. Dzięki temu mamy okazję do porozmawiania z kimś innym o książce/serialu, który wzbudził w nas OGROOOOMNE EMOCJE. Poza tym znika też gdzieś ten sztywny klimat bloga ;)

Pomyślałam, że tego typu forma może być idealna do omówienia Gry o Tron. Dlaczego? W internecie można znaleźć wiele recenzji tej produkcji. Bądźmy szczerzy, niedługo stanie się ona KLASYKĄ wśród seriali. W dyskusji też opowiem o tym, co mi się podobało lub nie, jednak w mniej formalnej formie. Ale jest jedna ważniejsza zaleta dyskusji - MOGĘ MÓWIĆ BEZPOŚREDNIO O FABULE, co w normalnej recenzji byłoby SPOILEREM!
Zaczynajmy! 
PS. Zaznaczę tylko, że z książek znam jedynie pierwszy tom, którego i tak nie pamiętam...

Pierwsza moja myśl po obejrzeniu tego serialu - PO CO TYLE EROTYZMU?! Okej, rozumiem, że taka rzeczywistość, ale... Ludzie! Gdyby w odcinku nie pokazali przynajmniej raz kobiecych piersi to chyba świat by się nie skończył? Rozumiem, serial 18+ i te sprawy, jednak bądźmy szczerzy - w przypadku GoT granica przyzwoitości i umiaru została mocno przekroczona.



Jeśli chodzi o moje narzekanie to chyba tyle. Serio. Oprócz nadmiaru seksu, Gra o Tron jest N I E Z I E M S K A. Na samą myśl o wykreowanym świecie przedstawionym mam dreszcze! Chociażby bohaterowie. Nienawidzę ich, płaczę przez nich i się śmieję.

Kocham Jona Snow (♥♥♥) i Daenerys. Shipuje ich prawie od samego początku i.. kto wie, może mam rację?
Poza tym przyznam szczerze, że w jakimś stopniu lubię Jaime'go Lannistera. Wzbudza on moją ciekawość. Z jednej strony jego romans z Cersei i zrzucenie Brana z wieży...
Jednak jego podróż do Królewskiej Przystani z Bienne z Tarthu wzbudziła we mnie pewne przeczucie, zobaczymy czy słuszne, że jeszcze usłyszymy o nim dobre rzeczy.

Sama historia - wow, wow, i jeszcze raz WOW. Aż chwilami można się pogubić w fabule. Kilka wątków, z pozoru dziejących się w całkowicie osobnych miejscach, a jednak coraz bardziej ze sobą powiązanych. Chyba najbardziej podobają mi się historie Khaleesi i (ktoś może zgadnie?)... Jona. Daenerys jest genialną postacią - mądra i sprawiedliwa, dzięki czemu zyskała wierną jej armię. Ponadto MA SMOKI! Żałuję tylko, że, jak na razie, pojawiają się one bardzo rzadko. Niemniej scena ich urodzenia była genialna.

Jeśli chodzi o innych bohaterów - moje serce płacze na myśl o rodzie Starków. Nie wiem kogo najbardziej mi szkoda - Arii zostawionej samej sobie, Robba, którzy wraz z matką zginęli zdradzeni na weselu krewnego, Neda niesłusznie oskarżonego zdrajcą, Sansy zdanej na łaskę Lannisterów czy młodego Brana, na którego barkach spoczywa ciężar bycia nie tylko dziedzicem Winterfell, ale także coś innego, do tej pory nieokreślonego, co zmusza go do wyprawy za mur. Starkowie nie mają łatwo, co pokazują nie tylko historie konkretnych bohaterów, ale i burzliwe losy ich przodków. Szkoda mi ich. Nie zrobili nic złego, a ich historia jest niezwykle tragiczna.





A co wy sądzicie o tym wszystkim?
Oglądaliście Grę o Tron? 
Dzielcie się swoimi przemyśleniami w komentarzach! 
Tylko proszę BEZ SPOILERÓW Z KOLEJNYCH SEZONÓW ;)
Czytaj dalej »

[ZAPOWIEDŹ] Księżycowe miasto. Część I i II ~ Sarah J. Maas


ZWIĄZANI KRWIĄ
KUSZENI POŻĄDANIEM
WYZWOLENI PRZEZNACZENIEM

Bryce Quinlan kocha swoje życie. W dzień pracuje w galerii z antykami, sprzedając nie do końca legalne magiczne artefakty, a nocą imprezuje razem z przyjaciółmi, delektując się każdą przyjemnością, jaką Lunathion, znane również jako Księżycowe Miasto, ma do zaoferowania.

Gdy dochodzi do bezwzględnego morderstwa, wszystko zaczyna się rozpadać – również jej świat. Mimo że oskarżony ląduje za kratami, zbrodnie zaczynają się na nowo, a Bryce trafia w centrum dochodzenia. Zrobi wszystko, aby pomścić śmierć przyjaciół.

Premiera części I: 20 maja 2020
Premiera części II: 3 czerwca 2020
Wydawnictwo: Uroboros 
Cykl: Dom Ziemi i Krwi
Czytaj dalej »

Proszę państwa, oto Gosława Brzózka - odrobinę przeterminowana i czerstwa, ale za to ma wizje w bonusie... - Szeptucha ~ Katarzyna Berenika Miszczuk

Od pewnego czasu mitologia słowiańska staje się coraz bardziej "modna". Autorzy nie stronią od czerpania z niej inspiracji. W wielu współczesnych utworach znaleźć można obrządki Słowian czy postaci występujące w słowiańskich legendach i podaniach - na przykład: rusałki, utopce, wąpierze. Nie zawsze jednak ciekawe materiały, z których czerpie inspirację autor owocują dobrą książką. Jak sytuacja wygląda w przypadku pierwszego tomu serii Kwiat paproci Katarzyny Bereniki Miszczuk?

Gosława wśród rodziny i znajomych nazywana jest ateistką, czemu nie trudno się dziwić - jest XXI wiek, a ludzie wciąż wierzą w zabobony i magiczne istoty, które Gosi wydają się jedynie sposobem na straszenie małych dzieci. Ponadto boją się bogów. Bo Mieszko I nie przyjął chrztu, przez co po dzisiejszy dzień ludzie zmuszeni są składać ofiary takim bogom jak Weles czy Świętowit. Gosia tłumaczy sobie wszystkie zjawiska zsyłane przez rzekomych bogów zasadami logiki. Do czasu... Gdy po ukończeniu studiów medycznych, kobieta zostaje wysłana na roczne praktyki u szeptuchy, dzieje się coś niespodziewanego, co chwieje całym dotychczasowym światem Gosławy. Gosia na nowo musi przemyśleć wiele kwestii i na poważnie zastanowić się, czy jednak nie warto byłoby uwierzyć.

Gosława jest jednym z nielicznych minusów tej powieści. Znacie Wiktorię Biankowską (Ja, diablica) - bohaterkę nieco naiwną, aczkolwiek zadziorną, która poruszyła niebo, piekło i ziemię - dosłownie - by osiągnąć to, co chciała? W Gosławie odnalazłam część cech Wiktorii, bowiem wykreowana ona została na bohaterkę odważną i dość pewną siebie. Niemniej jej inteligencja pozostawia wiele do życzenia. Gdy wąpierz poluje na nią i Mieszka, ona co chwilę zapomina o wszystkim, myśląc jedynie o atletycznym ciele mężczyzny, zaś gdy pewien przyjaciel martwi się o nią i chce wyznać "zaskakującą prawdę", Gosia spodziewa się, że powie on, że jest homoseksualistą. Miało wyjść śmiesznie, wyszło irytującą, a chwilami wręcz niesmacznie.

Mimo nieciekawie wykreowanej głównej bohaterki, nakreślona fabuła wciąga, intryguje i zachęca do zagłębiania się w rzeczywistość stworzoną przez autorkę. Szeptusze nie brakuje elementów akcji, kiedy czytelnik w napięciu oczekuje rozwoju sytuacji. Pojawia się także charakterystyczny dla autorki humor. Nie można zapomnieć też o romansie, który wprowadza nieco zamętu do i tak dość zagmatwanej fabuły.

Na uwagę zasługują elementy kultury Słowian, przewijające się przez całą powieść. Pierwszy tom serii Kwiat paproci ukazuje nie tylko mitologiczne demony, ale także wiele innych elementów kultury, jak chociażby konkretne święta. Autorka w ciekawy sposób opowiada, jak obchodzone były różne uroczystości przez naszych przodków. Prezentuje nie tylko tradycje, które dawno wymarły (np. uczty na cmentarzach), ale także te obchodzone do dziś. Osoby zainteresowane mitologią od dawna zapewne nie znają na kartkach tej powieści nic nowego, jednak dla kogoś, kto dopiero rozpoczyna swoją przygodę z tą mitologią, Szeptucha może okazać się ciekawą lekturą.

Szeptucha nie jest książką poważną. Pod żadnym względem. Katarzyna Berenika Miszczuk serwuje czytelniom nietuzinkową, dość ciekawą, barwną, chwilami irytującą, ale przede wszystkim zabawną historię, od której ciężko się oderwać. Osobom poszukującym ambitnych książek stanowczo odradzam. To nie jest tego typu fantastyka. Przy Szeptusze trzeba siąść wieczorem z kubkiem gorącej czekolady w ręku i z uśmiechem na twarzy zanurzyć się w tą magiczną historię. 


Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Tytuł: Szeptucha
Wydawnictwo: W. A. B
Data wydania: 3 lutego 2016
Moja ocena: 7/10
Czytaj dalej »

... a matura tuż tuż, czyli tłumaczę co było, jest i będzie

Witajcie kochani Chwilowicze! ♥
Nadal żyję i mam się w miarę dobrze. Ciężko było mi przełamać się i napisać po tak długim czasie, jednak doszłam do wniosku, że bardzo brakuje mi pisania i nie chcę stracić tego skrawka przestrzeni, która należy wyłącznie do mnie. Blog - jest to coś, co pojawiło się w moim życiu dawno. Dziś nie jestem tą samą osobą, mam inne cele i priorytety... a jednak każdy dzień spędzony bez czytania i pisania jest czasem, gdy czuję, że mi czegoś brakuje.


Ostatni okres był okropny. Klasa maturalna przytłoczyła mnie, a chęć osiągnięcia najlepszych stopni w połączeniu z najefektywniejszą nauką sprawiły, że wszystko inne zeszło na dalszy plan. Doszły problemy prywatne i oto przedstawiam Patrycję całkowicie zagubioną w otaczającej ją rzeczywistości, która poświęca się nie temu, w co do tej pory wierzyła, a rzeczom błahym, które już od jakiegoś czasu nie powinny zawracać jej głowy. Zapomniałam o emocjach, które dawały mi książki i seriale, o historii, która jest nie tylko słowami zapisanymi w zeszycie podczas lekcji, ale także opowieścią o prawdziwych ludziach, których działania doprowadziły nas do życia w rzeczywistości, jaką obecnie znamy, a także o blogu - miejscu, które od wielu lat pozwalało mi na wyrażenie siebie i pozbycie się nadmiaru emocji, które napływały do mnie ze wszystkich stron.

Nie mogę obiecać, że będę pisała regularnie, ale postaram się pisać do Was tak często, jak to możliwe. Ponadto, od dziś koniec z tym sztywnym charakterem bloga, który pojawił się jakiś czas temu. Recenzje - będą, ale na nich nie poprzestanę. Luźne rozmyślania czy dyskusje - już od jakiegoś czasu planowałam je wprowadzić i mam nadzieję, że się uda. Z waszą pomocą. Chcę, żeby Chwile rozkoszy stały się naszym spólnym miejscem, gdzie będziemy mogli wymieniać się opiniami o książkach, serialach czy wszystkim, o czym tylko będziecie chcieli porozmawiać. Bez żadnych ograniczeń.

Nie mówię, że to się uda, ale mam nadzieję, że chociaż w małym stopniu stworzę społeczność, do której z chęcią będziecie wracali, by porozmawiać, poszukać kilku słów o interesującym was tytule czy po prostu poznać mnie lepiej.

Zachęcam was do napisania kilku słów w komentarzu - jak się czujecie, co czytacie/oglądacie, a może chcecie mi coś powiedzieć (pochwalić/skrytykować) o Chwilach. Piszcie o wszystkim i o niczym! Czas lepiej się poznać i porozmawiać ;)
Czytaj dalej »
Chwile rozkoszy © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka