Czas na podróż do Zakazanego Miasta, czyli od czego zacząć przygodę z cyberpunkiem? [Cyberpunk. Odrodzenie - Andrzej Ziemiański]

W ostatnich dniach ciężko jest nie trafić na wzmiankę o cyberpunku. Jest to wynikiem premiery długo wyczekiwanej gry Cyberpunk 2077, która po dwukrotnej zmianie daty wyjścia na rynek, w końcu trafiła w ręce fanów. Niemniej, zapewne znajdzie się wiele osób nie rozumiejących, skąd ta ogromna popularność tytułu. Ponadto duża część z nich będzie myślała, że gra ta jest pojedynczym, niezwiązanym z niczym tytułem. Wpisem tym chciałabym chociaż nieliczny odsetek tych osób wyprowadzić z błędu. Myślę, że najlepszym sposobem na zrozumienie, dlaczego pojęcie cyberpunka pojawia się ostatnio w mediach społecznościowych  tak często, jest stopniowe wkraczanie do tego specyficznego świata.

Przedstawiam dwa kroki, jakie powinien wykonać mól książkowy, który chciałby zrozumieć fenomen cyberpunka. O kolejnych ruchach zdecydujecie sami, bowiem w zależności od zainteresowań, możecie pójść w różne strony - w stronę książek, gier czy filmów. 

Krok pierwszy - przyswoić teorię
Brzmi niezbyt zachęcająco? Nie martwcie się! Nie musicie przeglądać setek stron internetowych w poszukiwaniu rzetelnych informacji. Całą wiedzę w pigułce, dotyczącą pojęcia cyberpunk znajdziecie w filmiku, który powstał w ramach Pyrkonline. W filmie tym Michał Wojtas w przystępny sposób tłumaczy tendencje w kulturze, którą nazywa się cyberunkiem, wymienia główne cechy nurtu/gatunku, a także, co jest ważne w kontekście kolejnych kroków poznawania tego pojęcia, proponuje tytuły, dla osób, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z cyberpunkowym światem. 



Krok drugi - poznać w praktyce
Jak zaznacza Michał Wojtas, tendencje cyberpunkowe w kulturze istnieją od kilkudziesięciu lat. Na przełomie tego czasu powstało wiele książek, filmów czy gier, mających więcej bądź mniej cech nurtu. Wśród ogromnej ilości pozycji, ciężko jest znaleźć tą mogącą szybko uświadomić czytelnikowi (bo post skierowany jest głównie do miłośników literatury), czy świat cyberpunka jest światem, w który chciałby się zagłębić i jednocześnie taką, która od razu nie odstraszyłaby go od uniwersum. Idealnym rozwiązaniem jest sięgnięcie po książkę nową, a tym samym bliższą naszym czasom. Książka ta powinna być lekka, by klimat nie odstraszył odbiorcy, ale także mieć cechy charakterystyczne dla cyberunka. Taką publikację proponuje Andrzej Ziemiański. 

W laboratorium dochodzi do dziwnego, brutalnego morderstwa. Kapitan Tahira Ghailani, prowadząca tę sprawę, wie, że w odnalezieniu mordercy - Lani Staller  - i rozwiązaniu zagadki pomóc może tylko Shey Scott, były policjant chorujący na "marsjańską gorączkę". Scott wraz z dżokejem Lou Londonem decyduje się na odnalezienie siostry Lani, Alex. Wraz ze spotkaniem jej, sprawa morderstwa komplikuje się, zaś Scott upewnia, dokąd sytuacja go zaprowadzi - do Zakazanego Miasta.
Autor: Andrzej Ziemiański
Tytuł: Cyberpunk. Odrodzenie
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 12 sierpnia 2020
Moja ocena: 8/10
Za możliwość przeczytania książki
dziękuję serdecznie wydawnictwu!


Andrzej Ziemiański stworzył niezwykle ciekawą i wciągającą historię, od której nie sposób się oderwać. Już sam początek wprowadza czytelnika w intrygującą opowieść, pełną zagadek i niedopowiedzeń. Autor serwuje pewnego rodzaju łamigłówkę, która z biegiem wydarzeń zaczyna układać się w całość. Złożenie jej jednak nie jest proste ani dla głównego bohatera, ani dla czytelnika. Akcja ma miejsce w niedalekiej przyszłości, dlatego też odbiorca ma nieco utrudnione zadanie. Niejednokrotnie, gdy wydaje mu się, że rozwiązał zagadkę, Ziemiański zaskakuje i wprowadza nieoczekiwany zwrot akcji, pokazując jednocześnie, że świat przez niego wykreowany nie jest tak przewidywalny, jak mogłoby się zdawać. 

Cyberpunk. Odrodzenie jest połączeniem mrocznego klimatu Zakazanego Miasta pełnego gangów, zajmujących się wszystkim, co nielegalne z rzeczywistością, w której funkcjonuje skostniała formacja, jaką jest policja, musząca kierować się określonymi regułami i procedurami. Czytelnikowi na przełomie jednej powieści prezentowane są skrajnie różne rzeczywistości czy środowiska. Z jednej strony międzynarodowe korporacje z najnowszą technologią, z drugiej zaś - świat Chińczyków zamieszkujących najniższe poziomy Zakazanego Miasta, gdzie kwitnie handel narkotykami, nielegalną bronią czy ludzkim ciałem. Warto jednak zaznaczyć, że to najciekawszy element książki - nigdy nie wiadomo, czym autor zaskoczy czytelników.

Jeśli chodzi o bohaterów, Andrzej Ziemiański operuje małą ilością postaci, są one jednak dopieszczone pod każdym względem. Tak jak świat ukazany w książce Cyberpunk. Odrodzenie nie jest czarno-biały, podobnie bohaterowie nakreśleni przez autora są wielobarwni. Wyrazistym tego przykładem jest nie tyle główny bohater, co policjant z nim pracujący. Scott od samego początku ukazany jest jako osoba nie bojąca się ryzyka. Z tego powodu komendant zwróciła się o pomoc do niego, mimo że był śmiertelnie chory. Landon jednak wydaje się być policjantem z krwi i kości, dla którego problemem jest złamanie prawa. Szybko okazuje się, że chłopak ma inne oblicze; że potrafi zachować się nietypowo i zaskoczyć czytelnika. 

Jedyną rzeczą, jakiej brakowało w książce Ziemiańskiego są neony, czyli jedna z charakterystycznych cech cyberunka. Zabrakło opisów, które dodałyby światu przedstawionemu mroczniejszego, nieco cięższego klimatu. Autor skupił się na fabule i bohaterach, na czym ucierpiała odrobinę rzeczywistość. Nie jest ona zła, bardziej skłaniam się ku stwierdzeniu, że jest jedynie dobra. 



Cyberpunk. Odrodzenie to powieść, którą czyta się szybko i z przyjemnością. Jest to tytuł niebanalny i intrygujący; idealny dla osób dopiero wkraczających w ten nietypowy, charakterystyczny świat. Czy zadowoli wieloletnich fanów tego nurtu, wchodzącego w skład science fiction? Być może. Wiem jednak, że jako osoba także dopiero rozpoczynająca swoją przygodę z cyberpunkiem, jestem w pełni usatysfakcjonowana. 

W taki sposób zaczęłam swoją przygodę z cyberpunkiem, a jak wygląda wasza? Jesteście już w trakcie, macie zamiar dopiero rozpocząć czy może to nie wasze klimaty? Wiedzieliście wcześniej, że cyberpunk to nie tylko gra, ale cały nurt w kulturze?

Czytaj dalej »

Przeszłość. Teraźniejszość. Przyszłość - Cienie przeszłości ~ Patrycja Zdanowska


Zaczynając lekturę danej książki, czytelnik ma względem niej pewne oczekiwania. Wiele czynników wpływa na to, co chce dostać odbiorca w swoje ręce. Sięgając po romans mafijny i sugerując się jedynie opisem, liczyłam na lekką, nieco mroczną historię, skomplikowanych bohaterów i dużą dawkę emocji, jednak już pierwsze strony powieści sprowadziły mnie na ziemię. Cienie przeszłości okazały się jednym wielkim rozczarowaniem. 

Gdy Klarze wydaje się, że w końcu udało jej się znaleźć chłopaka idealnego, z którym spędzi resztę życia, odkrywa, że Aleks zdradza ją z szefową. Rozczarowana kobieta postanawia uciec z Warszawy i zaszyć się u przyjaciółki w Sopocie. Już w drodze do nowego miasta Klara spotyka nieziemsko przystojnego Nicolasa. Mężczyzna z przytupem wkracza w jej życie. Pomiędzy parą tworzy się gorące uczucie, pełne namiętności i pożądania. Bajki jednak nie istnieją. Klara szybko przekonuje się, że Nicolas ma wiele różnych oblicz. Czy wydarzenia teraźniejszości i przeszłości pozwolą im na wspólną przyszłość?

Długo zastanawiałam się od czego zacząć. Doszłam do wniosku, że "od najgorszego" jest najlepszą opcją, dlatego kilka słów o języku. Podczas czytania odniosłam wrażenie, jakby książka nie przeszła redakcji i korekty. W Cieniach przeszłości pojawiają się długie i skomplikowane zdania, przy czytaniu których czytelnik się męczy. Nie można nie wspomnieć także o niestosowności stylu. Kobieta zraniona, wkurzona, zniesmaczona zachowaniem chłopaka mówi przyjaciółce o tym, że mężczyzna "od jakiegoś czasu [...] unikał kontaktów erotycznych", a przyłapała go na kuchennym stole, "przy którym spożywali wspólne posiłki". Ta sama kobieta potrafi w rozmowie z tą samą osobą przeklinać i mówić bez skrępowania o seksie. I w tym momencie warto przytoczyć słowa Jolanty Maćkiewicz, które pojawiły się w zadaniu maturalnym znalezionym na stronie CKE: "Stosowność w odniesieniu do słownictwa to wybór wyrazu odpowiedniego do tematu i sytuacji". Z życia zaś wiemy, że z kontaktach z bliskimi osobami nie będziemy używać stonowanego, oficjalnego słownictwa, zwłaszcza w momentach pełnych negatywnych emocji. W książce Patrycji Zdanowskiej sytuacje takie pojawiają się wielokrotnie, co jest dość irytujące i wybija z rytmu czytelniczego, a w połączeniu z literówkami, przesuniętymi linijkami (co już jest kwestią bardziej techniczną) czy kilkoma bezsensownymi opisami sprawia, że lektury książki nie można nazwać przyjemnością. 


Warto poświęcić chwilę kreacji Klary i Nicolasa, a także relacji, jaka powstała pomiędzy tymi postaciami. Zacznijmy od kobiety. Klara w domyśle miała być niezależną kobietą, która przez jakiś czas stara się opierać wdziękom Nicolasa. W domyśle... W praktyce obchodził ją jedynie pociąg seksualny odczuwany względem mężczyzny. Wspomnieć trzeba także o prezentach, których nie chciała przyjmować, jednak za każdym razem, gdy Nicolas coś jej kupował, ona się nie opierała "bo jemu przecież się nie odmawia". Teoretycznie był to dla niej obcy mężczyzna, od którego nawet próbowała się odciąć, bowiem czuła, że skrywa on jakieś tajemnice. W praktyce, była na każde jego zawołanie, a chodzenie w sukienkach za kilkanaście tysięcy, nowy samochód czy drogi naszyjnik nie wydawały się kobiecie niczym wielkim. Nawet odkrycie mrocznej strony mężczyzny nie przeszkadzało jej w tym, by już po chwili uprawiać seks. 

Nicolas mógłby być ciekawą postacią. Początkowo nawet miałam nadzieję, że okaże się jasnym punktem powieści. Na moje nieszczęście okazał się on tak samo dwuwarstwowy jak Klara. Samo spotkanie Klary wystarczyło, by Nicolas, nie zważając na ryzyko, zerwał z dziewczyną, z której rodziną łączyły go stosunki biznesowe, zaś kilkukrotny stosunek seksualny nauczył mężczyznę kochać. Z faceta, przy którym kobiety z "niewinnych" zmieniają się w "kokietki" (a dokładniej mówiąc, nawet szara myszka chce wziąć jego penisa do ust), Nicolas przeistacza się w zmartwionego kochanka, pragnącego dać zdominować się tej jedynej. 

Myślę, że warto nakreślić obraz zachowań tych postaci, by pokazać, jak słabo zostały one wykreowane. Zarówno Klara, jak i Nicolas mówią jedno, robią drugie. Brak im głębi, pewnego rodzaju skomplikowania, które zawsze pojawia się w relacjach międzyludzkich, ponadto ich zachowania często pozbawione są logicznego sensu. Zamiast angażować czytelników w swoje historie, bohaterowie jedynie zniechęcają do lektury.

Myślę, że najlepszym punktem całości jest fabuła. Gdyby nie słabo nakreśleni bohaterowie oraz język, przez który czytanie Cieni z przyjemnością jest niemożliwe, być może byłaby to dobra książka. Historia nie jest wyszukana i oryginalna, a jednak ma w sobie coś, co intryguje. Opowieść ta mogłaby zafascynować i oczarować miłośniczki burzliwych relacji miłosnych, w których motyw romantyczny przeplata się z mafijnym. Mógłby to być przyjemny odmóżdżacz, który dostarczy czytelniczkom całej gamy emocji. Szkoda, że tak nie jest. 

Cienie przeszłości to słaba książka. Nie sposób doszukać się powodów, dla których mogłabym ją polecić. Słaba kreacja bohaterów, zachowujących się w sposób niezwykle irytujący, a także pozostawiający wiele do życzenia język sprawiają, że z lektury powieści nie sposób wynieść żadnej przyjemności. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce, Patrycji Zdanowskiej.

Autor: Patrycja Zdanowska
Tytuł: Cienie przeszłości
Wydawnictwo: Ridero
Data wydania: 30 października 2020
Moja ocena: 2/10

Czytaj dalej »

[PATRONAT] Zatrute serca ~ Angelika Ślusarczyk

Ludzkie życie składa się z wielu chwil i momentów, które przepełnione są milionem różnych emocji. Wydarzenia szczęśliwe niejednokrotnie przeplatają się z tymi bolesnymi. Doświadczenia kształtują człowieka, sprawiają, że w inny sposób podchodzi on do konkretnych wydarzeń w swoim życiu. Cierpienie może zahartować, ale jest w stanie doprowadzić także do ogromnych zniszczeń w ludzkiej psychice. Za to miłość może być źródłem szczęścia, lecz i rozpaczy. Tylko od konkretnej osoby zależy czy odda się ona negatywnym wydarzeniom i emocjom, czy też będzie walczyła z nimi do samego końca.

Jeden moment wystarczył, by życie Klary nabrało nowych barw. A wszystko za sprawą oczu, które napotkały wzrok dziewczyny podczas imprezy w klubie. Od tej chwili nieznajomy mężczyzna zaczął pojawiać się w życiu Klary coraz częściej. Szybko pomiędzy dwójką młodych ludzi rodzi się dziwne napięcie. Klarze i Łukaszowi ciążą na plecach bagaże doświadczeń. Czy zdecydują się mimo wszystko walczyć o rodzącą się pomiędzy nimi więź?

Zatrute serca to słodko-gorzka historia o tym, jak ważne w życiu są pojedyncze chwile. Angelika Ślusarczyk opowiada historię kilku postaci, z których każda doświadczyła w życiu wielu przykrych sytuacji. Nie jest to baśniowa historia, w której obowiązkowy jest happy and. Zatrute serca to opowieść o życiu, które potrafi człowieka zaskoczyć. I o chwili, która w jednym momencie potrafi zniszczyć wszytko, co człowiekowi udało się zbudować przez lata. Fabuła rozwija się stopniowo, podobnie jak z każdą chwilą rosną emocje, by na sam koniec wywołać w czytelniku emocjonalną burzę. Nie jest to książka wyjątkowo zaskakująca, bowiem w połowie można domyślić się, w jakim kierunku rozwiną się wydarzenia. Nie zmienia to jednak faktu, że moment kulminacyjny wywołuje gamę emocji, w której radość miesza się żalem i niedowierzaniem. Do historii Klary, Bogdana, Ani, Marcela i Łukasza nie sposób jest podejść obojętnie.

W powieści pojawia się wiele barwnych postaci, z których każda w mniejszym bądź większym stopniu została doświadczona przez życie. Postacie te nie zostały przedstawione w typowy sposób. W przypadku niektórych ważniejsze są cechy, które posiadają, mniej zaś wiemy o ich przeszłości. Taka sytuacja ma miejsce w przypadku Łukasza. Mężczyzna ma wiele sekretów, które są skutkiem wcześniej dokonanych wyborów. Nie wiemy jednak na czym te wybory polegały. Nie znamy jego przeszłości, nie wiemy, co ukształtowało go takim, jaki jest. Nie jest to jednak ważne. Ważniejsze są cechy jakie posiada – determinacja w dążeniu do celu, odwaga, ale i wrażliwość. Sytuacja wygląda odmiennie w przypadku Klary. Jednym z najważniejszych i jednocześnie najtragiczniejszych elementów życia dziewczyny jest śmierć jej matki. Mimo iż od tego czasu minęło wiele lat, Klara wciąż żyje przeszłością. Nie potrafi ruszyć do przodu. Wydaje się zagubiona. Dopiero po spotkaniu Łukasza pojawia się światełko w tunelu. Dziewczyna zaczyna zmienia się i mimo iż ryzykuje wiele, ma nadzieję, że w końcu pojawi się ktoś, kto zapełni pustkę w jej sercu. Nie można zapomnieć o innych postaciach. Dodają oni fabule barw. Nie są papierowi. Żyją. Każdego z tych bohaterów moglibyśmy spotkać na ulicy. Żaden z nich nie został wyidealizowany. Każdy ma swoje wady i słabości, jak to ma miejsce w realnym świecie.

Istotną rzeczą, jeśli mowa o Zatrutych sercach, jest przesłanie, jakie niesie powieść. Książka otwiera umysły czytelników. Zmusza do zastanowienia nad wieloma kwestiami. Jedną z nich jest problem zatrutego serca. Angelika Ślusarczyk uświadamia, że każdy ma jakąś drzazgę w sercu, której trudno jest się pozbyć. Ponadto w powieści został poruszony temat ulotności chwili, a także korzystania z każdego szczęśliwego momentu, jaki ofiaruje życie, bowiem nie wiadomo, jak szybko radość zmieni się w ból i smutek.

Jedynym mankamentem, na który warto by zwrócić uwagę są dialogi. Podczas czytania kilkukrotnie można mieć wrażenie, że uprzejmości, które wymieniają między sobą bohaterowie czy słowa, które do siebie kierują są niezwykle sztuczne. Trudno by było sobie wyobrazić taką rozmowę w świecie realnym. Słowom brakowało tego potocznego charakteru, jaki towarzyszy zwykłym rozmowom. Zbyt dużo było w nich uprzejmości i języka pisanego. Nie jest to duża wada, także przykładów tego typu rozmów nie ma dużo. Niektórzy mogliby wręcz nie zwrócić na nie uwagi, jednak myślę, że warto o tym wspomnieć.

Najnowsza powieść Angeliki Ślusarczyk to wartościowa i do bólu szczera opowieść o miłości, przyjaźni oraz walce z przeszłością i własnymi słabościami. W książce splatają się losy wielu bohaterów, których życie przepełnione jest skrajnymi emocjami. Postacie te walczą o siebie, jednak, tak jak w realnym życiu, nie jednokrotnie walka jest z góry skazana na porażkę. Warto jednak zauważyć, że Zatrute serca nie są historią w całości wywołującą negatywne emocje. To opowieść, która niejednokrotnie wywołuje uśmiech na twarzy, zaś ostatecznie daje nadzieję i sprawia, że sam zaczniesz zastanawiać się, czy aby na pewno w swoim życiu nie powinieneś czegoś zmienić, dopóki nie jest za późno.

Autor: Angelika Ślusarczyk
Tytuł: Zatrute serca
Wydawnictwo: WasPos
Data wydania: 16 lipca 2020
Moja ocena: 9/10
Pod patronatem Chwil rozkoszy.

*tekst wstawiony ponownie w związku z przeniesieniem z własnych serwerów na Bloggera.

Czytaj dalej »

Królestwo Mostu ~ Danielle L. Jensen

W zamkniętym ośrodku wśród piasków Czerwonej Pustyni mieszka dwanaście kobiet, które od małego szkolone są w jednym celu – by zniszczyć Ithicanę. W końcu nadchodzi dzień wyboru. Jedna z nich pojedzie do Królestwa Mostu, aby powoli doprowadzić je do upadku je od wewnątrz. Los sprawia, że jest to Lara. Dziewczyna wierzy w swoją misję. Jest gotowa zrobić wszystko, by pomóc ojcu i swojemu królestwu. Ma świadomość zła, jakie Ithicana wyrządza Maridrinie oraz ludzi podobnych do demonów, którzy zamieszkują Królestwo Mostu. Nie jest jest jednak świadoma prawdy, a także tego, jak wygląda życie poza zamkniętym ośrodkiem, w którym nauczyła się jedynie jak być najniebezpieczniejszym szpiegiem ze wszystkich. 

Królestwo Mostu to powieść rozbudowana pod względem fabularnym. Skomplikowana i wielowątkowa. Danielle L. Jensen stworzyła niezwykle ciekawą, wciągającą i niebanalną historię, która intryguje już od pierwszych stron. Nie jest to kolejna, cukierkowa opowieść z happy endem, lecz wręcz przeciwnie – w książce nie brakuje brutalności i mroku. Wątek główny, czyli historia Lary, został bardzo zręcznie skonstruowany. Ukazuje on życie dziewczyny, która w przeciągu piętnastu lat wiele przeszła i doświadczyła niezwykłego okrucieństwa, by w przyszłość wciąż być pionkiem w grze prowadzonej przez wyżej postawione osoby. Warto także wspomnieć o wątkach pobocznych, które potrafią być równie intrygujące, jak główny. Życie mieszkańców Ithicany, które możemy poznać dzięki podróży Lary do tego kraju, zatargi pomiędzy Królestwem Mostu, a innymi królestwami, pragnącymi panowania nad mostem, a także wątek miłosny pomiędzy Larą i Arenem, którzy są, bądź co bądź, małżeństwem – wszystko to zostało genialnie ze sobą połączone i tworzy całość, od której nie sposób się oderwać.

Warto wspomnieć o uniwersum stworzonym przez autorkę. Podczas lektury Królestwa Mostu czytelnik ma do czynienia ze światem o mocno rozbudowanej historii; historii pełnej wojen i zatargów pomiędzy kilkoma państwami. Królestwo mostu prezentuje jedynie jej fragment, co nie zmienia faktu, że jest on niezwykle intrygujący. Ważną rolę w powieści odgrywa także sama Ithicana, którą autorka prezentuje z najdrobniejszymi szczegółami. Czytelnik może poznać kulturę mieszkańców tego państwa, a także wraz z Larą odkryć ich sekrety dotyczące sztuki wojennej i umiejętności przetrwania. Świat wykreowany przez Danielle L. Jensen to rzeczywistość pełna tajemnic, którą czytelnik może odkrywać bez końca. Te detale, na które autorka zwraca uwagę są bardzo ważne i sprawiają, że lektura pierwszego tomu serii Królestwo Mostu staje się jeszcze przyjemniejsza.

Innym elementem, który zasługuje na uwagę jest kreacja bohaterów. Z łatwością można podzielić ich na głównych, drugoplanowych i epizodycznych. Nie zmienia to jednak faktu, że żaden z nich nie został wprowadzony do fabuły bez przyczyny. Każdy odgrywa jakąś rolę w przedstawionej historii. Bohaterami, których poznajemy najlepiej, są Lara i Aren. W konkretnych rozdziałach towarzyszymy jednemu z nich, poznając przy okazji ich myśli i uczucia. Oboje są postaciami skomplikowanymi i pełnymi sprzeczności. Obojgiem targają wielkie emocje. Oboje mają jeden cel – zapewnić swojemu ludowi najlepszy los z możliwych. Lara to kobieta silna i niezależna, gotowa poświęcić wszystko, by osiągnąć to, czego pragnie. Aren jest władcą walecznym, który w jako pierwszy rusza do walki, gdy nadchodzi atak ze strony innych królestw. Nie są to typowi bohaterowie, a ich relacja jest niezwykle burzliwa. Brak pomiędzy nimi zaufania i szczerości. Jednocześnie jest to znajomość autentyczna, która wywołuje w czytelniku prawdziwe emocje. Autorka nie idealizuje postaci. Przedstawia ich wady i zalety. Bohaterowie kłamią, mają tajemnice i nie wahają się użyć trucizny, gdy jest to konieczne. Są bezmyślni i porywczy. Niejednokrotnie działają pod wpływem emocji. Ale są też inteligentni, pełni empatii i miłości to bliskich. Zachwycają się pięknem otaczającego ich świata i wierzą, że można stworzyć lepszą rzeczywistość. I to jest najlepsze.

Królestwo Mostu jest jak puzzle, które otrzymujemy już złożone. Mimo iż składają się z wielu elementów, żaden się nie zgubił, a efekt końcowy oszałamia. Danielle L. Jensen stworzyła historię dopieszczoną pod każdym względem. Połączyła genialnie wykreowane uniwersum, z ciekawie nakreślonymi postaciami i pasjonującą historią, która budzi burzę emocji. Stworzyła opowieść wciągającą, niebanalną, której lektura sprawia ogromną przyjemność i po której ciężko zebrać myśli. Obok Królestwa Mostu nie można przejść obojętnie!

Autor: Danielle L. Jensen
Tytuł oryginalny: The Bridge Kingdom
Tytuł polski: Królestwo mostu
Tłumaczenie: Anna Studniarek
Wydawnictwo: Galeria książki
Data wydania: 15 stycznia 2020
Moja ocena: 9/10

*tekst wstawiony ponownie w związku z przeniesieniem z własnych serwerów na Bloggera.

Czytaj dalej »

Panika ~ Lauren Oliver

Wobec niektórych książek nie wiadomo z jakiego powodu ma się niezwykle wysokie oczekiwania. Być może za sprawą opisu czy rekomendacji na okładce, a może powodem są opinie przeczytane w internecie i szum medialny, jaki powstał wokół premiery danego tytułu. Istnieje wiele powodów, dla których od danej historii czytelnik oczekuje więcej niż od innych pozycji. W moim przypadku tego typu tytułem była Panika. Miałam nadzieję na mroczną, wciągającą i brutalną historię dla nastolatków. Czy dostałam to, co chciałam?


Co roku latem w małym, sennym miasteczku rozgrywana jest gra pomiędzy licealistami. Młodzi dorośli podejmują śmiertelnie niebezpieczne wyzwania, by zdobyć ogromną sumę pieniędzy, która pomoże im w dorosłym życiu. W tym roku przyszła kolej na rocznik Heather. Dziewczyna nie ma zamiaru brać udziału w Panice do czasu, gdy jej chłopak z nią zrywa i zaczyna chodzić z inną, a ona sama zaczyna uświadamiać sobie, jak wygląda w oczach znajomych – skryta, uległa i pozostająca w cieniu najlepszej przyjaciółki dziewczyna, która boi się ryzyka. Jednak nie tym razem. Heather podejmuje wyzwanie. Jednak jaką cenę przyjdzie jej za to zapłacić?

Na pierwszy rzut oka Panika jest książką, mającą przekazać pewne wartości. Historia, przedstawiona w powieści porusza wiele trudnych tematów, takich jak przemoc domowa, alkoholizm, bezdomność, strata bliskiej osoby czy nieszczęśliwa miłość. Jednak w przypadku Paniki sprawdza się powiedzenie co za dużo, to niezdrowo. Ogrom problemów poruszonych w powieści sprawia, że każdy z nich został potraktowany po macoszemu. Brak im głębi i sensu, dla którego w ogóle pojawiają się w powieści. Nie przekazują żadnych wartości, nie są żadnym stopniu pouczające. Są dodatkami do fabuły, pewnego rodzaju zapychaczami, mającymi dodać Panice charakteru. Jednak zabieg ten nie powiódł się.

Fabuła jest dynamiczna. Pierwsze kilkanaście stron ciągnie się, by z czasem coraz bardziej się rozwinąć i dotrzeć do momentu kulminacyjnego. Sam wątek gry jest ciekawie skonstruowany. Intryguje czytelnika i zmusza do pozostania przy powieści do samego końca. Nie można powiedzieć także, że książka nie wzbudza emocji, bowiem szokuje i trzyma w napięciu, a także bawi i zadziwia. To taka typowa młodzieżówka – nieco przewidywalna, a jednak ciekawa, która ma za zadanie zaintrygować czytelnika, wciągnąć w swoje sidła i nie puścić do samego końca.

Jeśli chodzi o bohaterów – w Panice znajdziemy wiele ciekawie wykreowanych postaci. Wielkim plusem powieści jest pisanie rozdziałów w narracji trzecioosobowej i zastosowanie mowy pozornie zależnej. Dzięki temu zabiegowi czytelnik może bliżej przyjrzeć się charakterowi nie tylko Heather, ale także Dodge’a – drugiego uczestnika Paniki. Może poznać ich myśli i uczucia, a także motywacje, jakie zachęciły ich do udziału w grze. Zaletą jest także to, że Lauren Oliver nakreśliła postacie wielobarwne, ukazując ich wady i zalety. Autorka pokazała, że każde zachowanie ma swoje źródło gdzieś w głębi człowieka, a podejście człowieka do danej sytuacji jest zależne od jego doświadczenia.

Panika to typowa młodzieżówka, przy której można przyjemnie spędzić wieczór. Niby miała za zadanie ukazać ważne problemy, brakuje jej głębi. Mogłaby okazać się niezwykle wartościową lekturą, gdyby akcja nie zdominowała nad przekazywanymi wartościami. Finalnie otrzymaliśmy lekką, trzymającą w napięciu i z dobrze nakreślonymi bohaterami powieść, którą jest idealna na zabicie nudy.

Autor: Lauren Oliver
Tytuł oryginalny: Panic
Tytuł polski: Panika
Tłumaczenie: Monika Bukowska
Wydawnictwo: Moondrive [Otwarte]
Data wydania: 2 lutego 2016

*tekst wstawiony ponownie w związku z przeniesieniem z własnych serwerów na Bloggera.

Czytaj dalej »
Chwile rozkoszy © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka